Leasingowym samochodem do Czech, czyli jak uniknąć niespodzianek w podróży.
Służbowy wyjazd za południową granicę, a może weekendowy wypad do Pragi? Ostatnio media informowały o sytuacjach, które mogą zaskoczyć kierowców leasingowanych aut. Wyjaśniamy, o co chodzi i jaki sposób można podróżować bez stresu.
W mediach pojawiły się informacje o zatrzymaniach polskich kierowców przez czeską policję, odbieranych tablicach rejestracyjnych i… mandatach, które nie miały nic wspólnego z aktualną jazdą. W naszym artykule wyjaśniamy, o co chodzi i podpowiadamy, jak można przygotować się na takie sytuacje.
Dlaczego czeska policja interesuje się leasingiem?
W Czechach podczas kontroli drogowej policja ma prawo sprawdzić czy właściciel danego pojazdu nie ma zaległych mandatów. I tu zaczyna się problem, gdyż w przypadku samochodu leasingowego właścicielem nie jest kierowca, lecz firma leasingowa.
Czeskie służby przypisują mandaty właśnie do właściciela pojazdu, a nie do osoby, która faktycznie popełniła wykroczenie. W praktyce oznacza to, że kierowca, który jedzie zgodnie z przepisami, może zostać zobowiązany do uregulowania zaległości wynikających z wcześniejszych wykroczeń zupełnie innych osób.
Jeśli należność nie zostanie opłacona na miejscu, policja może uniemożliwić dalszą jazdę, zatrzymać dokumenty, a nawet tablice rejestracyjne.
Co zrobić przed wyjazdem do Czech?
Dobra wiadomość jest taka, że nie jest to sytuacja bez wyjścia.
Firmy leasingowe zalecają, aby przed wyjazdem do Czech:
- skontaktować się z leasingodawcą i zapytać o ewentualne zaległości,
- zapoznać się z informacjami dostępnymi na rządowych stronach,
- w razie kontroli natychmiast powiadomić firmę leasingową.
Najczęściej rekomendowanym rozwiązaniem podczas kontroli jest uregulowanie wymaganej kwoty na miejscu, zachowanie dowodu wpłaty i dochodzenie zwrotu później. W praktyce jednak, zwłaszcza przy wysokich kwotach, może to być stresujące i dosyć kosztowne.
Gdy sytuacja wymyka się spod kontroli… warto mieć wsparcie
Zatrzymany samochód to nagła konieczność powrotu innym środkiem transportu lub wynajem auta zastępczego – takie sytuacje potrafią szybko zamienić zaplanowany wyjazd w źródło niepotrzebnych komplikacji i kosztów.
Dlatego coraz więcej kierowców decyduje się na Ubezpieczenie Ochrony Prawnej InterRisk w wariancie Auto Premium lub Życie Prywatne. Taka ochrona daje realne wsparcie w sporach z firmą leasingową, w tym:
- pomoc prawną w dochodzeniu zwrotu poniesionych kosztów,
- pokrycie kosztów powrotu, jeśli auto zostało zatrzymane,
- zwrot kosztów niezbędnego wynajmu samochodu zastępczego.
To rozwiązanie, które pozwala odzyskać spokój wtedy, gdy sytuacja przestaje być pod kontrolą kierowcy.
Warto pamiętać, że w przypadku nowo zawieranej umowy Ubezpieczenia Ochrony Prawnej obowiązuje miesięczny okres karencji dla zdarzeń związanych ze sporem z firmą leasingową. Dlatego nie warto odkładać decyzji „na ostatnią chwilę”, bo najlepsza ochrona to ta, którą mamy zanim wyruszymy w drogę.
Życzymy szerokiej drogi!